Dzielisz się wiedzą? Forma, w którą ją wkładasz, może Ci pomóc albo przeszkodzić
Możesz mieć świetną wiedzę, ogromne doświadczenie i naprawdę wartościowe rzeczy do przekazania. Ale jeśli odbiorca nie może ich przeczytać, zrozumieć albo za nimi nadążyć, forma zaczyna działać przeciwko Tobie.
Dobre wydarzenie też trzeba dobrze zaprojektować
Kiedy forma zaczyna przeszkadzać treści
Po co właściwie jest forma?
Trochę wirtuozerii, dużo komunikacji
Wizualna wirtuozeria może być, owszem, znakiem rozpoznawczym prezentacji, ale nie powinna stać się jej podstawowym językiem. Bo jeśli każdy slajd został stworzony po to, by zachwycać odbiorców swoją efektywnością, to odbiorca szybko zostanie wizualnie przebodźcowany i nie będzie wiedział, na czym właściwie ma skupić uwagę. Jeśli celem wystąpienia jest przekazanie wiedzy, czytelność i sens przekazu muszą mieć bezwzględne pierwszeństwo.
Czytelność to nie kwestia gustu
Projektuj dla realnych warunków odbioru
Co z tego dla Ciebie wynika? po pierwsze najważniejszych informacji nie warto umieszczać przy samych krawędziach slajdu. Kluczowe treści powinny trafiać do jego bezpiecznej, dobrze widocznej części. Jeśli coś jest istotne dla zrozumienia wypowiedzi, dobrze też powiedzieć to na głos, zamiast zakładać, że każdy odbiorca zobaczy dokładnie to samo.
Do warunków odbioru należy też zmęczenie. Inaczej patrzy na prezentację osoba, która właśnie usiadła na sali i ma lekką głowę, a inaczej ktoś, kto od kilku godzin słucha kolejnych wystąpień. Dlatego nie projektuj prezentacji wyłącznie dla świeżego oka z początku konferencji. Projektuj ją także dla odbiorcy, który, ma za sobą kilka godzin skupienia i coraz mniej zasobów uwagi. A tak się składa, że im trudniejsze warunki odbioru, tym większego znaczenia nabierają prostota, czytelność, odpowiednia skala elementów i oszczędność środków.
Branżowa publiczność nie zawsze mówi jednym językiem
Dlatego posługiwanie się na scenie jakimkolwiek żargonem nie jest jednak najlepszym pomysłem. A przynajmniej posługiwanie się nim bez pewnych obostrzeń. Bo specyficzny język może być dla jednej osoby całkowicie naturalny, a dla innej – nawet z tego samego środowiska zawodowego – może być barierą w zrozumieniu wystąpienia. Dotyczy to zarówno języka naszpikowanego anglicyzmami, branżową nowomową, jak i języka akademickiego, pełnego specjalistycznych pojęć. Nie chodzi mi jednak o to, żeby z takich słów w ogóle zrezygnować. Czasem są potrzebne i można dzięki nim podkreślić specyfikę jakiegoś zjawiska. Warto wtedy jednak przy pierwszym użyciu krótko je objaśnić i ustalić wspólny kod z odbiorcami – wystarczy to zrobić raz, na początku wystąpienia.
Forma ma pomagać wiedzy dotrzeć do odbiorcy
M3 w sieci — miejsce, w którym wiedza dostaje dobrą formę