Skąd się biorą pomysły?

Wiesz dlaczego człowiek jest istotą wyjątkową? Dlatego, że właściwie wszystko, co sobie pomyśli, jest w stanie zrealizować – przekształcić myśl w działanie albo konkretny, materialny twór. Co więcej, człowiek potrafi powołać do życia rzeczy i zjawiska, których wcześniej nie było – które nie występowały w naturze.

Wszystko, co możesz sobie wyobrazić jest prawdziwe

Pablo Picasso

A to „wszystko” dzieje się dzięki tajemniczym pomysłom.

Czemu tajemniczym?

Bo nikt tak naprawdę nie ma stuprocentowej pewności, w którym miejscu człowieka „rodzą się” pomysły. Oczywiście znakomita większość naukowców wskazuje na mózg jako na kolebkę pomysłowości. Ale czy naprawdę sam mózg tu wystarczy?

Wartościowa waluta

Rola pomysłowości w dziejach kultury, sztuki i techniki jest nie do przecenienia. Bez twórczego myślenia i umiejętności znajdywania rozwiązań problemów nie byłoby przecież rozwoju. Kreatywność była zawsze ważna i cenna, jednak nie przesadzę, gdy napiszę, że dopiero obecne stulecie w pełni doceniło jej znaczenie.

Znasz to słynne zdanie?

Walutą XXI wieku będą pomysły

Peter Drucker

Pamiętasz polski serial animowany „Pomysłowy Dobromir”? To taka kreskówka produkowana w latach 1973-1975 przez warszawskie Studio Miniatur Filmowych (w latach 80.XX wieku powstała kontynuacja serialu pod zmienionym tytułem „Pomysłowy wnuczek”). Przygody Dobromira są dla mnie potwierdzeniem, że pomysłowość jest często wystarczająca, by rozwiązać problem – nawet kiedy nie mamy innych zasobów. Na przykład finansowych. A właściwie to nawet ludzie są bardziej pomysłowi kiedy właśnie brakuje im pieniędzy.

Bo kreatywność, pomysłowość, twórczość to waluty społeczne.

Potrzeba matką wynalazku

I tu dochodzimy do pierwszego miejsca, które może być potencjalnym źródłem pomysłów. Otóż pomysły pojawiają się tam, gdzie jest potrzeba. A potrzeba wynika z braku. Brakować może oczywiście różnych rzeczy – niekiedy nie są to nawet rzeczy, a raczej zjawiska. Na przykład kiedy brakuje na coś czasu albo brakuje płaszczyzny porozumienia między ludźmi, bo mówią w innych językach lub inaczej rozumieją świat.

Pomysły pojawiają się oczywiście też wtedy, gdy dobrze byłby coś ułatwić, uczynić prostszym, bardziej dostępnym, przyjemniejszym. A takimi sprawami zajmują się wynalazcy – więc nic dziwnego, że pomysł i pomysłowość utożsamiane są często z wynalazczością.

To podejście zakłada, że genezą pomysłów jest poczucie braku i niewygody a punktem wyjścia chęć uniknięcia lub rozwiązania trudnej problemowej sytuacji.

 
Pomysły rodzą się z niewiedzy

Być może dotarły do Ciebie te wszystkie opowieści o tym jak to sprzątaczka weszła opróżnić kosz do sali, gdzie odbywała się narada naukowa i w 5 minut rozwiązała problem, nad którym eksperci głowili się od wielu tygodni.

Jest nawet takie powiedzenie:

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy przychodzi ktoś, kto tego nie wie. I on to robi.

Oczywiście takie sytuacje się zdarzają. Często amatorzy, czy nawet laicy w jakiejś dziedzinie mają po prostu świeże spojrzenie na dany problem i dzięki temu mogą dostrzeć jakąś zależność czy cechę, na którą nie zwracają uwagi ci, którzy stykają się ze zjawiskiem na co dzień.

Ale wierz mi – takie historie wydarzają się sporadycznie. Wydaje się inaczej, bo są interesujące i nośne i często się je przywołuje i powtarza. Ale to nie jest reguła.

Regułą natomiast jest to, że pomysły są wynikiem aktywności intelektualnej ludzi, którzy mają jednak wiedzę w danym obszarze. Tyle, że o tym już tak często się nie mówi. Bo czy historia o żmudnej intelektualnej pracy eksperta wykonywanej przez wiele lat, której efektem był pomysł jest elektryzująca, ciekawa, zaskakująca? No właśnie…

Pomysł szuka człowieka

Inna koncepcja zakłada, że pomysły są takimi trochę odrębnymi bytami. Funkcjonują sobie gdzieś w jakimś innym wymiarze i w pewnym momencie decydują, że potrzebują człowieka… I wtedy: bach! Jest! Jest pomysł! Nie wiadomo skąd się wziął i dlaczego – ale jest!

✨Znalezisko

A zatem pomysł po prostu można znaleźć. W języku polskim mówi się nawet „wpaść na pomysł”. Czyli leży sobie taki pomysł, być może nawet podkłada się człowiekowi i czeka aż ten na niego „wpadnie”, podniesie i coś z nim zrobi.

Przekonuje Cię taka teoria?

Mnie nie 🙂

✨We śnie

Niekiedy pomysł przychodzi do człowieka, kiedy ten śpi.

Podobno zmieniająca ludzkie rozumienie świata teoria względności nawiedziła Alberta Einsteina właśnie podczas snu. Naukowcowi śniło się, że zjeżdża z góry z prędkością światła i zauważył, że gwiazdy wokół bardzo dziwnie się zachowują…

Sen miał być również źródłem wielu dzieł literackich i muzycznych: tak powstał „Frankenstein” Mary Shelley, „Dr Jekyll i Mr Hyde” Roberta Louisa Stevensona a nawet słynna piosenka „Yesterday” Beatlesów (Paul McCartney ponoć spisał ją natychmiast po przebudzeniu).

W dziejach polskiego kina godna zapamiętania jest historia związana z filmem „Sól ziemi czarnej” Kazimierza Kutza. Kluczowa scena w kościele z odbijającym się na twarzy jednego z bohaterów światłem z witraża była senną wizją reżysera.

Przyśnił mi się film

Tak Kutz mówił, gdy szukał wsparcia dla realizacji tego projektu.

✨Na jawie

Pomysły nie zawsze muszą się przyśnić. Często odwiedzają, czy też „łapią” człowieka niespodziewanie podczas różnych czynności na jawie.

Nasi przodkowie traktowali takie nagłe przypływy geniuszu jak dar zsyłany przez Niebiosa, jako taką Boską iskrę, która spadła z góry na człowieka i zapaliła mu umysł i serce. Na pewno zresztą znasz szereg określeń dla takiego stanu: iluminacja, olśnienie, przebłysk. Jeszcze wrócę do tych określeń, bo ich związki ze światłem są znaczące.

Pamiętasz historię z Archimedesem? Starożytna anegdotka mówi o zabawnych okolicznościach odkrycia jednego z podstawowych praw hydrostatyki – że na ciało zanurzone w cieczy działa skierowana ku górze siła wyporu. Archimedes zrozumiał to podobno nagle podczas kąpieli i tak się ucieszył, że wybiegł nagi wrzeszcząc wszem i wobec „Eureka!” (właściwie „heureka” – „znalazłem”). Tak go zapamiętali Ateńczycy i teraz ta historia jest opowiadana podczas lekcji fizyki na całym świecie 🙂

To jest też dobre zobrazowanie tego, o czym napisałam – że czasem wydaje się jakby pomysły „atakowały” znienacka ludzi.

Czesi mają zabawny sposób mówienia o tym zjawisku (zabawny tylko dla Polaków):

Mam napad!

Bo „pomysł” to po czesku „napad” właśnie. W języku czeskim pięknie więc podkreślona jest zewnętrzna natura tego, co w psychologii nazywa się „zjawiskiem aha”, czy wymienionymi już wcześniej przeze mnie „iluminacją” i „olśnieniem”.

Człowiek szuka pomysłu

Dlaczego napisałam „zewnętrzna natura”? Bo zjawisko aha jest tak naprawdę tylko wynikiem końcowym dłuższego procesu…

Teraz popatrz na tę kwestię od drugiej strony – to my, ludzie szukamy pomysłów czy też je generujemy. I wkładamy w to pewną pracę.

Jakie ludzie podejmują działania, by zdobyć pomysł? Jakie przyjmują strategie?

✨Polowanie

Niektórzy na pomysły „polują”, szukają ich, są wyczuleni na wszelkie nowe idee i gdy one się gdzieś w ich pobliżu pojawiają, to je łapią – na przykład notując w notatniku, który mają zawsze pod ręką. Albo nagrywają się na dyktafonie.

To jest oczywiście jakiś sposób i zachęcam Cię do tego, by wyrobić w sobie nawyk notowania pomysłów. Bardzo efektywne jest na przykład prowadzenie swojego „Banku Pomysłów”, czyli miejsca (notes, aplikacja w smartfonie, szuflada, teczka Kasia z Worqshop jest specjalistką od pracy z bankiem pomysłów – ale uwaga: Kasia to również ekspertka od kreatywnej strategii treści u  Pani Swojego Czasu), gdzie człowiek zbiera różne ciekawostki, strzępki myśli, niekiedy rzeczy, które stanowią zalążek idei. To jest taka trochę menażeria z (dziwacznymi nieraz) pomysłami, które można będzie „gdzieś” i „kiedyś” wykorzystać.

Jest to sposób całkiem fajny, tylko trochę chaotyczny i przypadkowy.

Tu zbiera się pomysły różne, tak „na wszelki wypadek”. Bez konkretnego, jasno określonego ich przeznaczenia.

✨Kradzież

Można też – jak proponuje w swojej książce „Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności” Austin Kleon – skupić się na innowacyjnym przetwarzaniu tego, co już jest. Czyli na generowaniu nowych rozwiązań, rzeczy, dzieł na bazie tego, co już jest dostępne.

To tak jak z klockami LEGO. Klocki już istnieją, nie ja je wymyśliłam. Ale mogę zbudować z nich coś, czego jeszcze nie było.

Takie podejście Kleon nazywa „kradzieżą” tylko dlatego, że jest to określenie chwytliwe. Ja to nazywam inspiracją 🙂

Też bardzo fajna sprawa. Daje dużo frajdy.

Ale jeśli nie masz wizji jak to przełożyć na jakiś konkret (na przykład jak rozwiązać dzięki temu jakiś określony problem), to często ten sposób jest po prostu przynoszącą wiele radości – ale jednak – zabawą.

✨Górnictwo

Jest też koncepcja, w której główną rolę odgrywa postawa wobec pomysłów i Twojej twórczej potencji.

Otóż Twoja głowa (a może nie tylko głowa!) to kopalnia. Kopalnia pomysłów.

Są ich tam całe złoża.

Od Ciebie zależy czy uruchomisz tę kopalnię, czy też będzie ona nieczynna.

Problem nie w tym jak mają wpaść nowe, odkrywcze pomysły do głowy, ale w tym jak stamtąd wydobyć te już istniejące

De Ward Hock

To jak? Kopiesz?

✨Strategiczna praca

Jest też inne podejście – właśnie strategiczne.

Zakłada ono, że pomysły powstają dzięki określonemu procesowi. Ten proces jest złożony i nie sposób go opisać w jednym artykule. Dzieje się on w ludziach nawet jeśli oni nie zdają sobie z tego sprawy. I chodzi właśnie o to, by uświadomić sobie jego istnienie i przejąć nad nim kontrolę. Nie jest to oczywiście łatwe – wymaga wysiłku, czasu, praktyki. Ale jest możliwe. Dzięki takiemu świadomemu wzięciu odpowiedzialności za generowanie pomysłów można uzyskać naprawdę dobre efekty. Jednym ze sposobów takiej świadomej pracy z pomysłami jest koncepcja Vadima Gierko, którą opisał on dokładnie w swojej książce „Zarządzanie Procesem Twórczym”.

✨Narodziny pomysłu

Mi podoba się podejście traktujące pomysły trochę jak żywe stworzenia, których pojawienie się można inicjować, a następnie asystować im podczas „pączkowania”, narodzin i później wspierać ich wzrost.

A zatem mamy moment „poczęcia” pomysłu.

Znasz wystąpienie Matta Ridleya na TEDzie o tym jak pomysły „uprawiają miłość” po to, by się rozmnażać? Jeśli nie, to zerknij na jego wykład „When ideas have sex”.

Dużą rolę w tym procesie odgrywają inni ludzie. Zapalnikiem jest spotkanie z drugim człowiekiem.

Idee, które są w Tobie spotykają się z ideami w tym drugim człowieku.

I pojawia się ich potomstwo. Najpierw w postaci jajeczek oczywiście.

A jak już masz jajeczka pomysłów, to musisz im teraz zapewnić dobre miejsce i dać czas, by coś mogło się z nich „wykluć”.

Na pewno nie raz obiło Ci się o uszy pojęcie inkubacji pomysłów. Taka inkubacja trwa czasem kilka dni. A czasem wiele lat.

Z pomysłami pod tym względem nigdy nic nie wiadomo 🙂

Jaki symbol najlepiej wizualizuje „pomysł”?

Przyszła Ci do głowy żarówka?

Nic dziwnego – ikona żarówki jest bardzo często wykorzystywana, by szybko i bez długiego tłumaczeniaprzekazać, że chodzi o pomysł właśnie.

Ten symbol stał się uniwersalny i obecnie każdy potrafi odczytać jego znaczenie.

Nie bez znaczenia jest skojarzenie ze światłem, które przy opisywaniu momentu uświadomienia sobie jakiejś idei jest bardzo sugestywne. Zresztą – o czym już pisałam – wykorzystuje się to również w warstwie językowej. „Olśnienie”, „iluminacja” – to fachowe psychologiczne określenia zjawiska aha.

Z tą żarówką to jednak są różne historie i niektórzy bardzo protestują przeciw temu by to ona była symbolem pomysłu.

✨Ach, ta żarówka!

Ale o tym za chwilę – na razie bądźmy jeszcze w kręgu fanów żarówki 🙂

I to nie tylko jako symbolu, także jako generatora pomysłów!

Wiesz, że na Tufts University przeprowadzono eksperyment, w którym badano czy żarówka może wpłynąć na pobudzenie kreatywności?

Grupy studentów, których reakcje obserwował badacz Michael Slepian wykonywała różne zadania ze słowami określającymi twórczość i działania kreatywne. Część z nich pracowała przy nieosłoniętej kloszem żarówce, a część przy świetlówce.

Grupa od żarówki radziła sobie lepiej z pracą na skojarzeniach.

Ale na tym nie koniec.

Później przyszedł czas na rozwiązywanie różnych problemów: matematycznych, językowych, logicznych. Znów grupa pracująca przy żarówce miała lepsze efekty.

Slepian zrobił też modyfikację eksperymentu i w kolejnych jego odsłonach wszyscy pracowali już przy żarówce, ale jedna grupa miała do czynienia z „nagą” żarówką, a druga przy żarówce osłoniętej kloszem lampy. Naga żarówka okazała się lepiej wpływać na poddanych eksperymentowi ludzi.

✨Przeciwnicy żarówki

Jest jednak grono ludzi, którzy nie uznają żarówki jako symbolu pomysłów i pomysłowości.

Tłumaczą to nieetycznym postępowaniem Tomasza Edisona, który uchodzi za jej twórcę, a który dopuszczał się co najmniej kilkukrotnie w swojej karierze kradzieży pomysłów. I nie chodzi tu o inspirację, o której pisałam wcześniej, tylko dosłownie – o kradzież cudzej własności intelektualnej.

Ja osobiście lubię stosować ikonkę żarówki w swoich notatkach, bo łatwo się ją rysuje i każdy ją rozumie.

Ale oczywiście argumentują „nie” szanuję.

✨Ziarenko

Może zadajesz sobie pytanie: jeśli więc nie żarówka, to co mogłoby być taką wizualną reprezentacja pomysłu?

Otóż uspokajam – są inne symbole!

Jednym z chętnie stosowanych jest kropka. Tak, po prostu zwykła kropka.

Kropka jest metaforą ziarenka, które najpierw jest malutkie i niepozorne i w ogóle łatwo je przeoczyć, ale później może z niego wyrosnąć zdumiewająco piękny kwiat. Albo potężne drzewo.

Ideę kropki jako symbolu pomysłowości i kreatywności spopularyzował kanadyjski pisarz Peter Reynolds dzięki swojej niepozornej i cieniutkiej książeczce. Tak, dobrze myślisz – nosi ona tytuł „Kropka”. To niby książka dla dzieci, ale tak naprawdę jest też jak najbardziej dla dorosłych!

Od 2009 roku właśnie za sprawą popularności książki Reynoldsa obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kreatywności.                                                                                                                  

✨Sieć

Steven Johnson proponuje jeszcze inny symbol – mianowicie sieć.

Przekonuje on w swoim wystąpieniu „Skąd się biorą dobre pomysły do tego, że pomysł jest efektem bardzo złożonych relacji i połączeń w jakie wchodzą ludzie z innymi ludźmi, z innymi stworzeniami, z miejscami… Po prostu z otaczająca ich rzeczywistością. I właśnie wyniku tych wzajemnych zależności, gdzieś niejako „po drodze” powstają pomysły.

Johnson mówi, że pomysł nigdy nie powstaje w jakimś jednym konkretnym miejscu i w jednym konkretnym momencie. Jest uświadamiany, czy też „rozpoznawany” przez ludzi w określonych miejscach i czasie – i dlatego wydaje się, że to jest punkt narodzin pomysłu.

Dla Johnsona idealnym symbolem obrazującym pomysł będzie więc sieć. Nie jedna kropka, ale cała masa kropekpowiązana ze sobą wzajemnie.

Coś w tym jest, prawda?

No to co?  Działaj!

Wstawaj i łącz kropki 🙂