Działaj!

Jak ty to robisz, że tak dużo robisz?

Po prostu robię…

 

Plany a działania

Tak wiele mówi się na temat planowania działań – powstają na ten temat książki, szkolenia i kursy (stacjonarne i online). Jak wyznaczać cele, jak planować ich realizację, jak dzielić większą całość na mniejsze fragmenty i zjadać przysłowiowego słonia po kawałku.

A później jest wieeeelki skok i przechodzimy do…. podsumowań, analizy dokonań, ewaluacji, wyciągania wniosków.

Taki zestaw narzędzi (bardzo przydatnych – podkreślam!) jest dostępny. Kto chce, może bez problemu znaleźć w sieci i w realu ekspertów specjalizujących się w tych tematach. I to ekspertów naprawdę dobrych, których narzędzia są naprawdę świetne.

Często jest jednak tak, że nawet szkolenie u najlepszego eksperta oraz zestaw fantastycznych narzędzi do planowania i analizy działań nie przekłada się wcale na efekty. Bo człowiek na etapie planowania i podsumowania może się tym wszystkim wspierać, ale DZIAŁANIE to coś, czego musi dokonać już sam.

 

Samotność czy samodzielność?

Stan wielkiej „dziury”, która znajduje się pomiędzy narzędziami do planowania a narzędziami do ewaluacji działań może trochę przerażać.

Napisałam przecież, że człowiek w działaniu jest sam. Bo nawet kiedy ktoś nas do czegoś zmusza, to przecież to my (a nie ten ktoś!) wykonujemy daną czynność, ruszamy rękami, idziemy w jakieś miejsce. Nawet jeśli współpracujemy z innymi w ramach grupy, to przecież nasza aktywność zależy właśnie od nas. W pewnym sensie jesteśmy więc SAMI ZE SOBĄ we wszystkim, czego się podejmujemy. Przez niektórych jest to postrzegane jako samotność – i to ich paraliżuje.

Bo człowiek jest wobec swoich decyzji i działań sam. Czasami dosłownie całkiem sam, a czasami nie sam, tylko jeszcze z masą problemów i przeszkód, które „sprzysięgają się” przeciw niemu i rzucają kłody pod nogi.

Ale spróbuj spojrzeć na to inaczej – nie jako na samotność, ale jako na SAMODZIELNOŚĆ. Słowo niby podobne, niewiele się różniące od poprzedniego, ale od razu przynosi inne nastawienie i tak dużo zmienia w myśleniu o sobie, prawda?

 

Dlaczego nie działasz?

Prawdopodobnie masz wiele usprawiedliwień tej sytuacji. Najczęściej to po prostu wymówki! Zrobię ci przegląd takich najpopularniejszych wymówek – być może odnajdziesz w tym siebie.

Lenistwo

Może myślisz, że powodem braku twojego działania jest właśnie to. Nie chce ci się zwyczajnie, więc nic nie robisz. Takie tkwienie w maraźmie wydaje się może z boku nawet fajne, ale tak naprawdę jest bardzo niebezpieczne. Trudno się z tego uwolnić – to jest jak bagno, które wciąga głębiej i głębiej. Oczywiście każdy z nas ma od czasu do czasu tzw. „lenia”. To normalne! Nie pozwól jednak, by było to twoją codziennością! Ale wiesz co? Jeśli czytasz to teraz, to znaczy, że wcale nie jesteś aż tak wielkim leniem 😉

Brak wiary w siebie

Jak długo będziesz o sobie myśleć, że jesteś osobą „beznadziejną”, kimś, kto niczego nie potrafi, tak długo nie będziesz działać. Takie samobiczowanie jest nie tylko nieprzyjemne, ale bardzo szkodliwe. Myśl o sobie zawsze jako o osobie sprawczej – jak o osobie, która jest ODPOWIEDZIALNA ZA SWOJE ŻYCIE. Tak za swoje czyny, jak swoją bezczynność.

Brak zorganizowania

Zarządzanie czasem, to cenna i pożądana umiejętność! Jeśli nie masz jej jeszcze opanowanej, to trzeba to zmienić. Jak? Skorzystaj z narzędzi, które ułatwią ci nie tylko planowanie, ale też monitorowanie działań: planery, checklisty, przypominajki w aplikacjach. I nie rób zbyt odległych planów – jeśli masz problemy z wiecznym odkładaniem (prokrastynacją), to planuj raczej działania dzienne i tygodniowe a nie np. roczne.

Zbyt duży perfekcjonizm

A może nie działasz, bo uważasz, że aby cokolwiek robić, to trzeba być najpierw ekspertem w jakiejś dziedzinie. Czekasz na odpowiedni moment, mówisz sobie: „Jeszcze się trochę lepiej przygotuję. Jeszcze się czegoś więcej na ten temat dowiem” itp. No i tak się uczysz i czytasz, oglądasz, słuchasz… ale nie działasz!

Na tę twoją bolączkę mam kilka mądrych haseł i sentencji:

Zrobione jest lepsze od doskonałego

Ola Budzyńska

I jeszcze takie:

Progres, nie perfekcja

Joanna Ceplin

A na koniec jeszcze cytat z jednego z prekursorów literatury osobistego sukcesu:

Nie czekaj, pora nigdy nie będzie idealna

Napoleon Hill

 

Strach przed porażką

Boisz się porażki? Naprawdę? A wiesz, że ona może być twoim sprzymierzeńcem? Tak – ale to zależy od ciebie jak ją przyjmiesz i jak z jej pomocy skorzystasz. Nie będę się tu o tym więcej rozpisywać, bo o dobrodziejstwach jakie mogą płynąć z błędów, gaf, wpadek i katastrof pisałam już w artykule „Zarządzanie wtopą” – koniecznie do niego zaglądnij!

I zrób pierwszy krok! On jest trudny, ale czasem w zupełności wystarczy, by wszystko płynnie zaczęło się dalej toczyć.

Brak wytrwałości

A co jeśli pierwszy krok nie wystarczy? Bo masz już sto takich „pierwszych kroków” w różnych projektach za sobą, ale żaden z tych kroków nie zaprowadził cię do końca działania?

Brak ci wytrwałości i samodyscypliny? To też jest umiejętność! Motywacja jest uczuciem, które ma różne nasilenia. Ale samodyscypliny możesz się nauczyć i wcielać ją w swoje życie. Zasada jest jednak taka, że robisz to małymi krokami.

Określ na początek jeden obszar działania, w obrębie którego będziesz się dyscyplinować!

Złe nawyki

Przyzwyczajenie to nasza druga natura. Są nawyki złe i nawyki dobre. Nil Eyal z Uniwersytetu Stanforda, który zajmuje się  psychologią nawyków zauważył, że ludzie ulegają im z powodu wewnętrznego napięcia, które mogą rozładować właśnie dzięki przyzwyczajeniom. To napięcie Eyal nazwał „swędzeniem”. Jeśli chcesz pozbyć się złych nawyków, zastanów się dobrze czemu im ulegasz – czyli co cię tak naprawdę „swędzi” i w jakich okolicznościach.

Zła wiadomość jest taka, że złych nawyków nie da się całkiem wykorzenić 🙁

Ale to nie znaczy, że jesteś na przegranej pozycji! Jedną z najbardziej skutecznych metod walki ze złymi nawykami jest zastąpienie ich… dobrymi nawykami!

Jednak musisz pamiętać, że NAWYKI LUBIĄ KONKRET.

Jeśli więc nie działasz, bo zanim zaczniesz cokolwiek robić, musisz:

zapalić papierosa, wypić kawę, zaglądnąć na skrzynkę mailową, skrolować Facebooka lub Instagrama…

To trzeba ci wypracować w sobie inne konkretne nawyki, które umożliwią ci działanie (np. zanim zabierzesz się za odpisywanie na służbowe maile to nie mów sobie, że teraz się skupisz na pracy – bo samo mówienie nic nie da – tylko sięgnij po szklankę wody i ścisz telefon – to są właśnie KONKRETY).

Cokolwiek z mniejszych nawyków postanowisz wprowadzić, musisz mieć świadomość tego, że istnieją tzw. „nawyki fundamentalne”, które po prostu musisz uruchomić w swoim życiu. Dlaczego? Bo bez nich nie będziesz w stanie zbudować innych nawyków lub też będziesz je wprowadzać kosztem własnego zdrowia.

Nawyki fundamentalne są tylko trzy:

  • 8 godzin snu
  • Przyjmowanie dobrego „paliwa” dla organizmu (odżywianie)
  • Codzienny ruch

 

Co możesz zrobić?

Częściowo na to pytanie odpowiedziałam opisując przyczyny, dla których ludzie najczęściej odkładają działanie na „wieczne nigdy”.

Ale warto tu przytoczyć kilka fajnych rad:

  • Monitoruj swoje nawyki, zrozum mechanizm ich działania. A jeśli to złe nawyki, to zamieniaj je stopniowo na te dobre
  • Zrób pierwszy krok – nawet mały (namawiam zresztą, by właśnie był malutki!). Zobaczysz jak niesamowicie daleko może cię on zaprowadzić! Aby się odważyć i zmotywować zerknij sobie na to wideo Krzysztofa Gonciarza: „Krok pierwszy
  • Ciesz się z każdego małego sukcesu i sprawiaj sobie czasem za wykonanie zadań niewielkie upominki 🙂
  • Unikaj robienia wielu zadań naraz (wielozadaniowość to ściema!!!) i skup się na jednej rzeczy – lepiej wykonać tylko ją niż nie zrobić niczego, a wszystko rozgrzebać!
  • Mów o sobie dobrze. Komu? No sobie! Nie bądź dla siebie zbyt surowym sędzią! Daj sobie prawo do błędów (pamiętaj – porażka może być sprzymierzeńcem!)
  • Bierz odpowiedzialność za swoje decyzje i miej świadomość, że brak podjęcia działania to też wybór, też decyzja!
  • Pamiętaj, że człowiek w swoich działaniach nie jest samotny, tylko samodzielny – tak o tym myśl!

 

 

Motywacja, działanie, nawyki – to tematy szalenie ważne i ciekawe i możnaby o nich pisać i pisać.

Dlatego ja też będę jeszcze o nich pisać i pisać 🙂

Ale to już w innych artykułach.