Krótko, na temat… i z polotem!

Każdy ma jakieś wspomnienia ze szkoły.

Ja też.

Różne.

Na przykład wspomnienie paniki przed lekcjami języka polskiego w liceum, podczas których uczniowie mieli wygłaszać tak zwane „spicze”. Ciarki mnie przechodziły na samą myśl o tym, że mam stanąć przed klasą (i nauczycielem, który siadał wtedy w jednej z ławek) i nawijać coś do takiej publiczności przez 5 minut.

Bez kartki.

Bez wsparcia prezentacji multimedialnej (wtedy nie było jeszcze czegoś takiego!).

I każdy musiał przez to przejść!

Zupełnie nie rozumiałam czemu to wszystko ma służyć – dla mnie było to po prostu doświadczenie  makabrycznie stresujące dla ucznia, który stał na środku sali.

Jednak jakimś dziwnym trafem ja przez całe liceum NIGDY nie zostałam poproszona o takie wystąpienie. Mam na ten temat swoją teorię, ale nie nadaje się ona do tego, żeby ją tu przywoływać 😉

Kradnij i udoskonalaj

Pewnie znasz książkę „Twórcza kradzież” Austina Kleona (jak nie znasz, to sięgnij po nią). Zachęca ona do tego, by zapożyczać pewne rozwiązania od innych, inspirować się nimi, podpatrywać po to, by później zrobić coś może i podobnego, ale zupełnie inaczej – po swojemu!

Po co o tym piszę?

Bo dziś sama pracuję z młodzieżą licealną i będąc po „tej drugiej stronie” widzę jak ważne jest to, by młodzi ludzie ćwiczyli różne wystąpienia publiczne, by oswajali się z widownią – i by swoim słuchaczom dawali coś więcej niż monotonny odczyt treści z kartki lub z ekranu.

Idea „spiczu” zaproponowana przez mojego nauczyciela z perspektywy czasu stała się dla mnie już całkowicie zrozumiała i w jakimś sensie słuszna.

Tyle, że spokoju nie dawał mi sposób w jaki za moich szkolnych lat projekt ten był realizowany.

Za radą Austina Kleona postanowiłam więc go udoskonalić, przekształcić po swojemu i dopiero wówczas wprowadzić jako stały punkt moich zajęć z licealistami.

Sztuka mówienia

Od kilku lat realizuję na swoich zajęciach projekt „Sztuka mówienia. Teraz głos mają uczniowie”.

Dlaczego?

Bo przeraziły mnie statystyki.

Podobno aż w 75% formy sprawdzania wiedzy i umiejętności ucznia w polskich szkołach mają postać pisemną… To znaczy, że uczniowie w szkole przede wszystkim piszą, a np. zbyt mało prowadzą doświadczeń.

I zbyt mało mówią!

A jeśli już coś mówią, to są to często wyuczone definicje wygłaszane na prośbę nauczyciela (tzw. odpowiedzi ustne) lub odczytywane jednostajnym głosem z kartki lub ekranu bloki zapisanego tekstu (tzw.referaty i prezentacje).

A potem te praktyki przenoszą się na studia. A później do firm, na konferencje, zebrania i sympozja.

„Sztuka mówienia” realizowana na moich zajęciach obejmuje dwa obszary: sztukę prowadzenia debat i dyskusji oraz sztukę prowadzenia wystąpień publicznych. W ramach tego drugiego obszaru ćwiczę z uczniami Pecha Kuchę, Stand Up, Elevator Pitch oraz Speech.

Speech ma swoje zasady!

Wprowadzone przez mojego polonistę w liceum „spicze” miały według mnie zbyt stresującą postać a wygłaszająca taką mowę osoba nie miała praktycznie żadnych wskazówek jak zabrać się do tego zadania – oprócz ogólnego polecenia, że „ma o czymś mówić przez 5 minut”. Oczywiście suma tych wszystkich niewiadomych działała na pomysłowość niektórych bardzo pobudzająco, ale większość mówiła po prostu cokolwiek, byleby mieć spicz jak najszybciej za sobą.

Dla swoich uczniów opracowałam więc proste i czytelne zasady jak powinno wyglądać wystąpienie tego typu. Każda zasada ma swoją funkcję, czemuś służy – ta wiedza pomaga prelegentowi stosować się do reguł i mieć poczucie ich sensowności.

Chcesz poznać te zasady? Oto one:

  • Speech trwa od 4 do 7 minut. To krótka forma wystąpienia pozwalająca słuchaczom maksymalnie skupić się na tym, co oferuje im prelegent. Jest to czas, w którym występujący ma możliwość zaprezentowania jakiejś myśli, czy jakiegoś tematu w sposób na tyle przejrzysty, że odbiorcy, będą mieli poczucie zapoznania się z problemem, przy jednoczesnym uniknięciu wrażenia „przytłoczenia wiedzą”.
  • ✨Prelegent skupia się na jednym temacie. Krótka forma wymusza jednowątkowość. Występujący nie może się rozdrabniać i nie może sobie pozwolić na dygresje. Dzięki temu Speech już na poziomie konstrukcji wystąpienia gwarantuje spójność i dlatego jest świetną formą dla początkujących prelegentów.
  • ✨Speech wygłaszany jest bez wsparcia multimediów. Całkowita odpowiedzialność za wystąpienie spoczywa na prelegencie, jemu też odbiorcy poświęcają całą swoją uwagę: na niego patrzą i jego słuchają – to prelegent jest sam w sobie „swoją prezentacją”. Ta zasada generuje oczywiście najwięcej stresu. Ale przecież zupełna eliminacja stresu nie jest możliwa, a stres odpowiednio dawkowany jest naturalną mobilizacją J Odrobina stresu hartuje charakter!
  • ✨Prelegent podczas wystąpienia korzysta z pisemnego planu. Aby tego stresu, o którym już pisałam, nie było zbyt dużo, trzeba dać prelegentowi przynajmniej odrobinę poczucia bezpieczeństwa. Takie właśnie zadanie pełni plan wystąpienia, który prelegent może (a nawet powinien) mieć przy sobie. To nic innego jak spisane w punktach części wystąpienia z zaznaczonymi hasłami i kluczowymi pojęciami, które muszą się w wystąpieniu pojawić. Plan porządkuje kolejność omawiania tych pojęć i gwarantuje, że stres nie sprawi, że prelegent zapomni o czymś ważnym. Plan musi się mieścić na jednej stronie (by uniknąć przewracania kartek!) i nie może zawierać pełnych zdań gotowych do odczytania (to nie referat czytany!) – wyjątek stanowią cytaty, które prelegent powinien oczywiście przytoczyć w niezmienionej formie.
  • ✨Mocnym punktem wystąpienia powinno być zastosowanie elementu parateatralnego lub zaprezentowanie jakiegoś „gadżetu”. To może być jakiś wyrazisty gest lub wypowiedzenie słowa w jakiś niekonwencjonalny sposób. To może być również jakiś przedmiot/rekwizyt, który podczas wystąpienia prelegent zaprezentuje swojej widowni. Albo też nietypowy element garderoby. Wszystko zależy od tematu wystąpienia i wyobraźni występującego.
O czym i po co

Ta forma wystąpienia jest idealna, by zaprezentować np. swoje pasje i zainteresowania, by podzielić się jakąś krótką refleksją, ale też by opowiedzieć o swoim pomyśle i zainspirować innych do włączenia się w jego realizację.

Speech jest według mnie także świetną wprawką dla osób zaczynających swoją przygodę z wystąpieniami publicznymi. Jego krótka forma i jednowątkowa struktura ograniczają liczbę „wpadek”, które mogą się przytrafić prelegentowi i pozwalają utrzymać uwagę widowni do końca wystąpienia. A dla początkujących mówców nie ma przecież nic bardziej demotywującego niż widownia, która nie uważa! Dodatkowo możliwość wspierania się planem zwiększa poczucie bezpieczeństwa, które też jest niezwykle ważne: prelegent wie, że nawet jeśli o czymś zapomni, to z pomocą planu będzie mógł kontynuować wystąpienie.

Pewnie to wszystko razem sprawia, że to właśnie Speech jest najczęściej wybieranym przez moich uczniów rodzajem wystąpienia, które chcą zaprezentować.

Interesuje cię tematyka wystąpień publicznych? Na pewno na blogu pojawi się więcej artykułów na ten temat!

Czekając na kolejne teksty dotyczące tych zagadnień możesz zaglądnąć do artykułów, które już opublikowałam: wprowadzający w problematykę wystąpień post „Sztuka mówienia” oraz opisujący inną wdzięczną formę Pecha Kuchy post „Pogaduszki po japońsku”.

A jeśli chcesz doskonalić swoje umiejętności jako mówca i prelegent, to polecam ci skorzystać ze szkoleń i konsultacji specjalistów. Dla mnie wielkimi autorytetami w tym zakresie jest Autokreacja i Personel System.