Cienie internetowej edukacji

Moja czarna lista szkoleń i nauczycieli online?

Tak, mam coś takiego. Zapisuję sobie nazwy kursów online i nazwiska osób uczących innych ludzi w sieci, które nie spełniły moich oczekiwań lub przed którymi wręcz należałoby ostrzegać.

Dlaczego to robię?

Dla samej siebie. Jestem „kursoholiczką” – uwielbiam uczyć się online. I myślę, że nie przesadzę kiedy nazwę siebie „ekspertem w dziedzinie nabywania wiedzy online”. Ukończyłam ponad 40 dużych kursów e-learningowych zakończonych certyfikatami oraz wzięłam udział w ponad 60 innych formach doskonalenia online (webinary, konferencje, live’y merytoryczne). I ciągle znajduję dla siebie coś nowego i ciekawego, więc te liczby przyrastają i przyrastają… Można się w tym wszystkim pogubić – szczególnie, że nie ograniczam się do korzystania jedynie z oferty osób, które są już znanymi „nauczycielami online”, tylko daję też szansę osobom zaczynającym taką działalność. 

Gdyby nie listy, które sobie robię, nie pamiętałabym z pewnością niektórych nazwisk i szkoleń. Być może nawet kupiłabym po raz drugi ten sam kurs, który już zakończyłam. A co gorsza być może znów dałabym się oszukać. Tak, nie będę owijać w bawełnę – oszukać.

Pseudonauczyciele i pseudowiedza

Odkrycie możliwości jakie daje zdalna nauka było jedną z większych rewolucji rozwojowych w moim życiu. Okazało się, że mogę zdobyć wiedzę (a często też bardzo praktyczne umiejętności!) w sposób absolutnie dostosowany do moich potrzeb i możliwości. Mogę uczyć się wtedy, gdy mam na to czas i w miejscu, w którym aktualnie jestem – nie muszę nigdzie dojeżdżać, naginać „swojego grafiku”. Nie muszę kombinować, bo to ja decyduję gdzie i kiedy będę się uczyć. I w dodatku mogę się uczyć od specjalistów, do których w innych okolicznościach nie miałabym dostępu.

Świetna sprawa, prawda?

Rzeczywistość jak zwykle jednak wcale nie jest taka różowa…

Tworzenie i wypuszczanie na rynek szkoleń online szybko bowiem stało się sposobem na zarobek także dla osób, które nie robią tego w sposób dobry. A niektóre wręcz robią to w sposób bardzo, bardzo zły.

Takich ludzi można też oczywiście spotkać na szkoleniach stacjonarnych. Tylko wiesz co? Podczas szkoleń, na których spotykasz się z nieudolnym trenerem „twarzą w twarz” on przynajmniej może „najeść się wstydu” i odczuć natychmiast konsekwencje swojej niekompetencji. Kogoś, kto źle działa w sieci omija takie poczucie zażenowania. Co gorsza w sieci funkcjonują „trenerzy” i „szkoleniowcy”, którzy oferują bezwartościowe szkolenia z pełną premedytacją. Takich pseudonauczycieli oferujących pseudowiedzę jest niestety w Internecie dużo. 

Wiem, bo się na nich natknęłam.

I zrobiłam sobie ich listę. Czarną listę.

 

Dlaczego nie dam ci tej listy

Być może teraz czujesz zawód, bo nie takie były twoje oczekiwania. Tej czarnej listy ode mnie jednak nie dostaniesz. Z trzech powodów. 

Po pierwsze dbam o swój wizerunek – a osoby, które znajdują się na szczycie tej listy to ludzie wyjątkowo butni i pewni siebie. Nie mieli żadnych skrupułów, by udawać ekspertów, którymi nie są i z pełną świadomością oferować ludziom bubel. Nie będą więc mieli problemu z tym, by zrobić ze mnie hejtera – nawet, gdy moja recenzja ich „nauczycielskiej” działalności byłaby rzetelnym i merytorycznym odniesieniem się do rzeczywistej (niskiej albo żadnej) wartości ich „kursów”.

Po drugie nie wszystkie z osób, które znalazły się na mojej liście to wyrachowani oszuści. Niektórzy zrobili po prostu złe kursy dotyczące tematów, na których się… znają! Ale wiedzieć coś to jedno, a dobrze nauczyć tego innych, to drugie. Myślę, że te osoby mają szansę popracować nad sobą i swoim przekazywaniem wiedzy tak, by kiedyś zaoferować coś wartościowego. Negatywna ocena ode mnie, która mogłaby się za nimi  długo ciągnąć na pewno im w tym nie pomoże. Jednak ja z ich usług z pewnością już nie skorzystam. Zawiedzione zaufanie trudno jest odbudować – jeśli bardzo rozczarował mnie dany kurs, to nie kupię już drugiego od tej osoby.

Po trzecie wolę polecać! Tak – wielką przyjemność sprawia mi pisanie i wygłaszanie pozytywnych rekomendacji. Robię to zupełnie bezinteresownie, z wdzięczności za to wszystko, czego od danej osoby się nauczyłam. I wiem, że czasami wygląda to jakbym była przedstawicielem handlowym jakiejś firmy szkoleniowej lub weszła w układ z jakimś trenerem. Ale tak nie jest! Nigdy nie wzięłam (i nie zamierzam brać) wynagrodzenia za polecanie szkoleń, kursów i nauczycieli działających online. Do kwestii dzielenia się wiedzą podchodzę wręcz „misyjnie” i uważam za swój obowiązek informować ludzi o wartościowych miejscach w sieci i o osobach, od których warto i trzeba się uczyć!

 

Co w zamian czarnej listy?

Nie zostawię cię jednak z niczym. Wiem, że nie tylko polecanie jest ważne – jeśli coś jest niebezpieczne, to trzeba przed tym ostrzegać! I nie będę się z tego moralnego obowiązku wymigiwać.

Na podstawie swoich doświadczeń zrobiłam spis rzeczy, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę przed zakupem kursu lub innej formy dokształcania online. Im wyższa cena takiego szkolenia, tym skrupulatniej to sprawdzaj!

Zanim dokonasz zakupu kursu/szkolenia/webinaru online:

  1. Przyglądnij się dotychczasowej działalności prowadzącego kurs (czy inną formę szkolenia). Profesjonaliści dzielą się małymi dawkami swojej wiedzy za darmo, po to by ich odbiorcy mogli przekonać się, że rzeczywiście są ekspertami w danej dziedzinie. Dzięki temu odbiorcy mogą również sprawdzić czy odpowiada im sposób przekazywania wiedzy jaki oferuje dany trener czy szkoleniowiec. Te „małe dawki wiedzy” to np. 
  • ogólnodostępne merytoryczne wpisy na blogu czy profilach w mediach społecznościowych
  • ✨darmowe „wyzwania”, czyli trwające określony czas (kilka dni lub kilka tygodni) szkolenia dotyczące zazwyczaj jakiegoś wycinka wiedzy w danym temacie. Wyzwania najczęściej kończą się promocją płatnego kursu, który daje pełną wiedzę z tego obszaru
  • ✨newsletter zawierający nie tylko pozdrowienia, ale garść inspiracji i merytoryki
  1. Sprawdź spójność i wiarygodność wizerunku prowadzącego:
  • Kurs dotyczy prowadzenia biznesu? Sprawdź czy jego autor to przedsiębiorca! Kurs ma cię nauczyć świetnie gotować? Zorientuj się czy autor jest mistrzem kuchni! Chyba nie chcesz, by gotowania uczył cię ktoś, kto miesiąc wcześniej kupił sobie swoją pierwszą książkę kucharską (nawet jeśli to bardzo dobra książka). Wiem, że nie zawsze trzeba być wykształconym w danym kierunku, by się na czymś naprawdę znać. Ale wiesz co? Nie zaszkodzi wcale jeśli twój nauczyciel online będzie miał uprawnienia do robienia czegoś, od czego ma być ekspertem!
  • Profesjonalista uczący innych nie pozwoli sobie na błędy ortograficzne i wulgaryzmy – przyjrzyj się jaki poziom reprezentują publikowane przez prowadzącego kurs treści, które znajdziesz w sieci
  • Jeśli autor chwali się, że na swoich dotychczasowych kursach zarobił krocie, to czerwoną lampką ostrzegawczą powinny być dla ciebie marnej jakości zdjęcia i nagrania reklamujące jego nowe szkolenie
  • Czerwona lampka powinna ci się również zapalić, gdy trener jest zbyt „tajemniczy”, tzn. gdy przekonuje, że tylko on ma dostęp do danej wiedzy i nikt inny nie wie tego co on. I to jest w ogóle wielka tajemnica czego on cię nauczy i nikomu dalej nie możesz przekazywać tej wiedzy. I dlatego to wszystko tyle kosztuje. Jest wielce prawdopodobne, że gdy już dostaniesz dostęp do tej tajemnej wiedzy, to okaże się, że to jest… wielkie NIC.
  • Źle pobiera się nauki od kogoś, kto jest zbyt skupiony na sobie i zbyt przekonany o swojej wspaniałości – narcystyczna osobowość nie sprzyja przekazywaniu wiedzy, a uczestnicy kursu to nie kółko adoracji składające wciąż hołd swojemu guru. Wystrzegaj się takich prowadzących, bo niewiele się od nich nauczysz!
  1. Koniecznie sprawdź opis zawartości kursu.

Uczciwy i rzetelny autor kursu online informuje osoby zainteresowane jego ofertą ile modułów zawiera kurs i czego można się spodziewać w każdym module. Nie ukrywa również w jakiej formie dostarcza kursantom wiedzę (materiały wideo, audio, lekcje w postaci PDF i inne). Często udostępnia też wersję demo, czyli pokazuje „wnętrze kursu” dając zainteresowanym bierny wgląd we wszystkie moduły i np. pełen dostęp do pierwszego modułu. Nie masz dostępu do żadnej z tych informacji a autor nie odpisuje na twoje pytania? Nie kupuj kursu!

  1. Zorientuj się co konkretnie otrzymujesz w cenie kursu.
  • Musisz – po prostu musisz – wiedzieć czego możesz się spodziewać po zakupie kursu. Np. czy masz do materiałów dostęp „dożywotni”, czy na określony czas (są kursy, które dla uczestników aktywne są tylko przez rok lub nawet pół roku). 
  • Dowiedz się czy możesz liczyć na indywidualne wsparcie prowadzącego lub jakikolwiek feedback – wielu autorów kursów dla swoich kursantów prowadzi zamknięte grupy, na których udzielają konsultacji, dają informację zwrotną i wspierają w zdobywaniu wiedzy.
  • Zorientuj się też czy przewidziany jest certyfikat czy inne potwierdzenie, które kursanci otrzymują po zakończeniu nauki. Jeśli kurs kosztuje sporo, ma dawać ci kwalifikacje, a  certyfikat nie jest przewidziany, to coś tu jest nie tak. Oczywiście uczysz się nie dla dyplomów i certyfikatów, ale brak takiego potwierdzenia może oznaczać, że autor kursu nie ma uprawnień do prowadzenia tego typu działalności.
  • ✨Zapytaj czy dostaniesz fakturę lub rachunek!

 

Mam nadzieję, że moje rady będą dla ciebie przydatne. Kursy i szkolenia online to tematyka, która szczególnie mnie interesuje, więc jeszcze wiele razy będę do niej wracać na blogu. Skupię się jednak na bardziej pozytywnych aspektach nauczania zdalnego 🙂

2 komentarze

    • Joanna Rzońca

      Dziękuję za głos!
      Ja też uwielbiam kursy internetowe i chętnie z nich korzystam.
      Artykuł napisałam jednak „ku przestrodze”, bo niestety zauważyłam, że wraz ze wzrostem popularności tej formy zdobywania wiedzy pojawiło się dużo nierzetelnych „szkoleniowców”.