Uwaga! Wszyscy mamy z nią problem

Zawsze stanowi dla nas jakieś wyzwanie. Najczęściej jej potrzebujemy. Niekiedy nawet bardzo. Dajemy do zrozumienia najbliższym, że wręcz jej od nich oczekujemy. Niestety stale coś nam ją zaprząta. Czasami jednak próbujemy ją od siebie odwrócić. Co wcale nie przeszkadza nam co jakiś czas ją na siebie zwrócić. Ale za to wprost nie znosimy kiedy z kolei nam się ją zwraca. Skomplikowane, prawda?
 
A o co chodzi? O uwagę! 
 
Podarunek wart miliony
Uwaga to najczystsza i najrzadsza forma hojności
Simone Weil
Uwaga to jedna z najcenniejszych rzeczy jaką możemy podarować drugiej osobie. Wymaga od nas bowiem czasu (a czas to pieniądz!) i odsunięcia od siebie myśli, które mogą ją rozproszyć. Wymaga też wysiłku. Tak – dobrze czytasz: wysiłku! Uwaga poświęcona drugiemu człowiekowi ma bowiem prawdziwą wartość wtedy, gdy jest szczera i gdy skupiamy się całkowicie na naszym rozmówcy i na tym, co chce nam przekazać. Nie wystarczy udawać, że się kogoś słucha. Nie wystarczy być przy drugiej osobie fizycznie. Autentyczna uwaga to obecność pełna: ciałem, duszą i umysłem. Kiedy ktoś daje nam do zrozumienia, że potrzebuje naszej uwagi, a my odpowiadamy, że jesteśmy gotowi ją mu poświęcić, szczególnie ważne jest by te trzy elementy zaistniały równocześnie. W innym wypadku oszukujemy zarówno tę osobę, jak i siebie. Na to wyjątkowo wrażliwe są dzieci.
Na co dzień nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak cenna jest uwaga, którą możemy komuś podarować. A jest to podarunek wart miliony! A w każdym razie godzina uważnej obecności z drugą osobą może zdziałać w jej życiu co najmniej tyle, co pokaźna suma pieniędzy. Refleksja pojawia się zazwyczaj z chwilą, gdy sami potrzebujemy czyjejś uwagi. Nagle okazuje się, że to jest coś, o co trzeba zabiegać, na co być może trzeba zasłużyć, o co czasem trzeba zawalczyć. A to nie jest łatwe.
Są ludzie, którzy zawodowo zajmują się poświęcaniem swojej uwagi innym. Ich uwaga jest cenna w sposób dosłowny – czyli kosztuje. Niekiedy całkiem sporo. Wiedzą o tym wszyscy, którzy kiedykolwiek korzystali z usług terapeuty, coacha czy trenera personalnego.
A jak to jest u Ciebie? Czy stać Cię na to, by ufundować swoim bliskim przynajmniej raz na jakiś czas taki zwykły-niezwykły prezent i podarować im swoją uwagę? Mnie się to zdarza stanowczo zbyt rzadko!
 
Szykuj się do walki!
Już wiesz, że uwaga jest cenna. Twoja także. Nic dziwnego, że toczą się o nią zażarte boje! Tak, dokładnie – o Twoją uwagę trwa nieustanna wojna. „Spójrz tu, posłuchaj tego, kliknij w ten link, sprawdź naszą ofertę!” – znasz to, prawda? Twoją uwagę chcą pozyskać i utrzymać nie tylko twoi bliscy, ale także osoby, które Cię w ogóle nie znają.
 
I wiesz co? Przyznam szczerze, że ja to też teraz robię! Liczę na to, że poświęcisz mi chwilę swej uwagi.
 
Codziennie atakują Cię setki informacji i tak się składa, że przytłaczająca większość z nich jest ci kompletnie nieprzydatna. Na szczęście nie wszystkie. Jednak każdy docierający do ciebie przekaz w jakimś stopniu angażuje twoją uwagę, czasem wręcz ją nadwyrężając. A to sprawia, że twój umysł zaczyna chorować: wkrada się do niego chaos i dekoncentracja. Stan informacyjnego przeciążenia powoduje z kolei stres i obniżenie sprawności intelektualnej. Ale także fizyczne zmęczenie!
Nie musisz jednak biernie poddawać się tym drapieżnym procesom. W tej wojnie jesteś stroną, która może zwyciężyć.
 
Medytacja? To nie dla mnie!
Od kilku lat w Polsce dużą popularnością cieszy się pojęcie mindfulness tłumaczone jako „uważność”. Tak się składa, że uważność – rozumiana jako świadoma obecność w konkretnym miejscu i czasie połączona z tzw. „otwartym umysłem” – jest jednym z pięciu podstawowych elementów kreanikacji (obok pomysłowości, twórczości, komunikatywności i ciekawości). 
Osiągnięcie stanu „mindfulness” stało się wyjątkowo atrakcyjne i za sprawą wzrastającej popularności medytacyjnych technik dalekowschodnich jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać strony internetowe poświęcone medytacji mindfulness. Media społecznościowe zapełniły się pięknymi zdjęciami osób medytujących nad brzegiem morza lub w jakimś dizajnerskim wnętrzu, na matach kosztujących tyle co dobra lodówka i w niedbale naciągniętym na siebie dresie prosto spod igły znanego projektanta. Masowa moda na mindfulness spłyciła problem umysłowego rozproszenia i przeciążenia śmieciowymi informacjami sprowadzając jego rozwiązanie do instagramowego lansu. To sprawiło, że w wielu osobach hasło „mindfulness” wywołuje reakcję odrzucenia i ucieczki. Medytacja kojarzy im się bowiem z takim właśnie blichtrem.
Tymczasem uważność można ćwiczyć w bardzo prosty sposób, który w pierwszej chwili może w ogóle nie kojarzyć się z medytacją. 
 
Dziecko i pies
Większość naszego aktywnego czasu (czyli czasu, gdy nie śpimy) nasze myśli są w nieustannym „ruchu” – ciągle coś nam zaprząta głowę, planujemy, marzymy, rozpamiętujemy, czymś się niepokoimy. To sprawia, że rzadko kiedy jesteśmy tak naprawdę w 100% obecni w czynnościach, które wykonujemy. Czy zawsze jest to złe? Nie! Dobrze jest ćwiczyć umysł wykonując równocześnie jedną czynność fizycznie a drugą umysłowo (czy też zmysłowo) w tym samym czasie: słuchać podcastu podczas spaceru z psem, czytać książkę w tramwaju, czy myśleć o liście zakupów przy szczotkowanie zębów. 
Problem pojawia się wówczas, gdy takich podwójnych aktywności mamy za dużo i właściwie nigdy nie wykonujemy żadnej czynności skupiając się tylko na niej… Następuje przeciążenie i okazuje się, że nie potrafimy już skupić się na tej jednej jedynej rzeczy, którą mamy do wykonania. Pomyśl teraz – jak często zdarza ci się stuprocentowa świadomość danej chwili, danego zdarzenia? Prawdziwymi mistrzami jeśli chodzi o celebrację chwili i pełną w niej obecność są… dzieci i psy. Mindfulness zakłada pełną akceptacji uwagę skupioną na danym momencie. Pełną akceptacji, czyli wolną od osądów i wartościowania. Dziecko potrafi być obecne „tu i teraz” całym sobą – czerpie z chwili wszystko, co chwila ta może mu dać. A im młodsze jest dziecko, tym bardziej to potrafi!  Psy również nieźle sobie z tym radzą 🙂
W dzieciństwie żyjemy tu i teraz. (…) Po przekroczeniu dwudziestki ciągle jesteśmy w biegu. Nie mamy czasu, by cieszyć się chwilą – w pracy myślimy o domu, a w domu o pracy.
Jocelyn de Kwant
 
Celebracja chwili – ćwiczenie, na które stać każdego!
Umysł potrzebuje różnorodnych ćwiczeń – także tych wzmacniających umiejętność pełnego skupienia na wykonywanej czynności lub po prostu świadomego przeżywania danej chwili. I wiesz co? Mam dobrą wiadomość – to nie muszą być trudne ćwiczenia! Wcale nie musisz mieć dizajnerskiej maty i ćwiczyć na dalekowschodniej plaży.
Poniżej znajdziesz przykłady ćwiczeń, na które stać każdego – czyli ciebie też  🙂
Ważne jest, by wykonywać je regularnie. Najlepiej poświęcić jest na nie przynajmniej kilka minut każdego dnia. Możesz wybrać sobie jakąś określoną porę (np. zawsze po przebudzeniu) lub wykonać je spontanicznie. Ważne, by codziennie wykonać choćby jedno!
Oto kilka propozycji:
 
✨ pijąc poranną herbatę czy kakao delektuj się aromatem napoju; myśl o jego walorach i konsystencji a nie o tym, co masz do wykonania danego dnia
✨ jadąc autobusem/tramwajem/metrem do pracy lub szkoły przynajmniej jeden dzień w tygodniu nie bierz do ręki książki czy smartfona – rozglądnij się wokół, przyjrzyj się współpasażerom, zobacz czy coś nie zmieniło się na trasie, którą codziennie przemierzasz
✨ spożywając posiłek zwróć uwagę na jego kolory, zobacz z czego się dokładnie składa
✨ słuchasz w pracy radia? A może słuchasz ulubionych utworów przygotowując kolację? Odłóż na chwilę wszystkie czynności i skup się na piosence. Wsłuchaj się w jej melodię i słowa, spróbuj odgadnąć jakie instrumenty zostały wykorzystane do jej wykonania
✨ idąc po płytach chodnikowych staraj się nie dotykać stopami łącze między nimi. Albo przeciwnie – stawiaj stopy tylko na tych łączach!
✨ umyj zęby ręką, która nie jest dominująca
✨ przyjrzyj się ubraniu, które masz na sobie. Dotknij tkaniny. Czy umiesz rozpoznać jej rodzaj? Czy w splocie włókien ją tworzących dostrzegasz jakiś wzór? Co ci on przypomina?
✨ leżąc wieczorem w łóżku zapal nocną lampkę – przyjrzyj się swoim dłoniom i cieniom, jakie rzucają na ścianę
✨ wymyśl własne ćwiczenie!
 
Na dzisiaj to tyle. Niech uważność będzie z tobą! 🙂